Zaproszenie do wspólnej wędrówki

Wspólna wędrówka ma czarowną moc uruchamiania sił ukry­tych podczas spoczynku. Wzmaga w nas przepływ krwi, co po­budza refleksję, która mknie szybciej niż nogi obolałe wędrowa­niem i szybuje wyżej. Wyżej – to znaczy dokąd? Czy wyżej ozna­cza bliżej do szczęścia? Dlaczego szukamy szczęścia w górze? Może zachwyca nas niebieskie niebo, które budzi nadzieję, że rozdarcie tej cudownej opończy zaspokoi tęsknotę za rozpozna­niem wszechświata; że ukoi nasze niespokojne serce, które cią­gle szuka szczęścia… Oglądamy się za nim wokoło, jakby nie­świadomi tego, że wzrok kierować trzeba w głąb siebie, gdzie na dnie duszy, jak w soczewce, skupia się wszystko, co jest człowie­kowi koniecznie potrzebne do szczęścia.

Dopiero jednak rozpoznanie wielkości tkwiącej w naszych duchowych mocach pozwala nam tę wielkość uruchomić i wyjść z własnego wnętrza w ?ciasną” przestrzeń świata, by napełnić ją znalezionym sensem życia. Oto rozważania zawarte w tytule: ?Bóg, świat i ja – człowiek”.

Rozpoznanie wielkości, którą zostaliśmy obdarowani już w chwili poczęcia, uzdalnia nas do wędrówki, i to do wspólnej wę­drówki, bo my, ludzie, zostaliśmy wszyscy podobnie obdarowa­ni przez tego samego Stworzyciela – Dawcę. Dlatego wspólna wędrówka niesie w sobie szczególne wartości braterstwa, które czyni każdy trud łatwiejszym.

Szczególną więź stanowi słowo, ochronione przed ?inflacją”.

Zdobywana jedność to trud, poprzez który rośniemy do pełni życia. T ego wzrostu trzeba się stale uczyć, znajdując ?Drogę do sa­mego siebie” poprzez całą ?Dynamikę rozwoju” i dążenie do ?Pełni życia”. Rozważania zawarte w tych rozdziałach budzą potrzebę sa­mowychowania do pełni człowieczeństwa, które stale jest przed nami.

Przez wychowanie i samowychowanie jesteśmy uzdolnieni do przechodzenia z jednego szczebla na drugi w osiąganiu ?wy­żyn dorosłości” od swojego ?ja” do naszego ?my”.

Poprzez ?my” możemy zobaczyć jak na otwartej przestrze­ni horyzont ludzkiego powołania. Sięga on daleko poza granice doczesności, chociaż realizuje się teraźniejszością każdej chwili życia. Istnienie, które otrzymaliśmy od Stwórcy, jest równocze­śnie zaszczytnym zadaniem kształtowania naszego człowieczeń­stwa na ?obraz i podobieństwo Stworzyciela”.

Ta nobilitacja człowieka nadaje mu wymiary niepowtarzal­nej godności. Wolność, którą zostaliśmy obdarzeni, daje nam możliwość świadomego, więc odpowiedzialnego sposobu reali­zacji życiowego powołania. Dojrzała realizacja powołania zawsze jednak wymaga bezinteresownej miłości, która objawia się w darze z siebie albo we wspólnocie dwojga, jaką jest małżeństwo, albo w powołaniu specjalnym, które jest zaproszeniem do szcze­gólnej, osobistej więzi z Bogiem, a poprzez tę wyjątkową więź – do wspólnoty z wszystkimi ludźmi.

Aby człowiek mógł wypowiedzieć swoją miłość, otrzymał od Stwórcy dar niezwykły: ?Zaproszenie do twórczości”. W po­wołaniu powszechnym, jakim jest małżeństwo, twórczość osiąga najwyższy wymiar w rodzicielstwie.

I tak wspólnie wędrując etapami, które prowadzą do pełni człowieczeństwa, odnajdziemy zarazem drogę do szczęśliwej ro­dziny.

Rodzina jest jakby korzeniem, bez którego nie może rosnąć drzewo naszego człowieczeństwa. Jest też jakby koroną wspa­niałego drzewa, w którą rozwinęło się człowieczeństwo dojrzałe. Spoglądając z różnych stron na rodzinę, a lepiej jeszcze podpa­trując ją ?od środka”, stwierdzamy, że jest to misterium vitae dla każdego człowieka.

Ktokolwiek się zbliża do tej tajemnicy, jest zobowiązany do niemałego trudu, przywołującego Miłość, aby pomogła wędro­wać po zakamarkach tej oazy, w której w naszym świecie, peł­nym przemocy i brutalności, można jeszcze zobaczyć szczęśliwe oczy bezbronnego człowieka.

Do takiej wspólnoty, opartej na Bożych i ludzkich warto­ściach, wędrujemy na kartach tej książki.

W czasie naszej wędrówki będziemy powracać do niektórych myśli, uważając to za celową pomoc dla Czytelnika.

Obdarzmy się na tę drogę wołaniem, które do nas idzie z Boskiej Komedii, szczytu twórczego umysłu Dantego:

?Ku Pramitości obróćmy oblicza: Ty poglądając bacz, byś oczy wszczepił, Ile wydołasz w płomień jego znicza. Aby cię jednak pożar nie oślepił, Byś nie padł, myśląc, że się w górę ważysz, Trzeba, abym cię pacierzem pokrzepił, Prosząc o Łaskę; więc nim wyposażysz Siły, uczucie niechaj w tobie wzbierze; Ty sercem memu wołaniu towarzysz”.

Łomianki, Rok Rodziny 1994.