MOJE ?JA”

Płeć genetyczna i hormonalna, przygotowująca narządy płciowe wewnętrzne i zewnętrzne, usprawnia też psychikę i ujaw­nia osobę, moje ?ja”. Moje ?ja”, jako ?ona” lub jako ?on”.

Płeć jest czymś przekraczającym biologiczny fakt różnicu­jący formę cielesną. Jest ona złożoną strukturą wpisaną w czło­wieka i ściśle zintegrowaną z jego właściwościami psychosoma­tycznymi i duchowymi.

Powtórzmy z naciskiem, realizujemy się w życiu nie inaczej niż kobieta jako kobieta i mężczyzna jako mężczyzna. Płeć więc nie jest tylko odmiennością somatyczną. Organy płciowe są jak­by instrumentem wykonawczym, są ściśle sprzężone z życiem psychicznym i duchowym człowieka.

Nie można więc elementów somatycznych, cielesnych wy­odrębnić z człowieka tak, jak gdyby mogły działać w nim nieza­leżnie. Jesteśmy compositum cielesno-duchowym. Musimy sta­le mieć w świadomości spójność psychiki z ciałem i z duchem. One łącznie tworzą wewnętrzną strukturę człowieka i wchodzą w jego życie duchowe.

Rodzimy się obdarzeni płcią, która jest wpisana w naszą oso­bę. Gdy się jednak rodzimy, nie rozpoznajemy naszej płci. Na tym etapie naszą świadomość ?zastępują” rodzice. To oni ob­wieszczają światu, że urodziła się córka, oczekiwana przez nich przez dziewięć miesięcy, lub syn, przedłużenie rodu. Akcepta­cja przez rodziców płci urodzonego dziecka ma duże znaczenie dla jego psychicznego rozwoju, pomaga ona szybko rozpoznawać siebie jako chłopca czy siebie jako dziewczynkę.

Całe otoczenie wzbudza w nas świadomość bycia chłopcem lub dziewczynką.

Model kształtowania świadomości płci od najwcześniejsze­go dzieciństwa może zadecydować o sposobie przeżywania wła­snej płci i jej akceptacji.

Tak więc pierwsze objawienie własnego ?ja” przychodzi do nas jakby z zewnątrz i jest ściśle połączone z uświadamianiem nam naszej płci.

Pogłębianie świadomości płci odbywa się pod wpływem wychowania. Ono ukierunkowuje na właściwe odniesienia spo­łeczne oraz ukazuje prawidłowe wzorce dla chłopca i dla dziew­czynki. Dziecko szybko spostrzega te rozróżnienia i w sposób naturalny, uczuciowy wiąże te różnice z ojcem i matką. Uczy się też prawidłowo rozpoznawać dalszą rodzinę i przyjaciół domu. Jest to w tym pierwszym okresie proces bardzo uzależniony od postawy rodziców.

W miarę dorastania i rozwijania się spostrzegawczości, koja­rzenia, zwiększonego poznania rozwija się w dziecku zaintereso­wanie innością braciszka czy siostrzyczki. Jeżeli wychowywanie przebiega prawidłowo, to ciekawość ta oznacza rozwój umysłu dziecka i nie ma w niej elementów zmysłowego zaangażowania. Zdarzają się jednak sytuacje patologiczne, wywołane przez śro­dowisko wychowawcze, które obciąża wyobraźnię. W prawidło­wym wychowaniu właściwa dla wieku dziecięcego jest ciekawość intelektualna, emocjonalnie obojętna.

Sytuacja zmienia się w okresie dojrzewania biologicznego. Na tym etapie rozwoju ?ja” zaczyna bardzo mocno dominować w świadomości dojrzewającego. Świadomość, która przedtem przychodziła do dziecka jakby z zewnątrz, teraz zaczyna ogar­niać nastolatka jakby od wewnątrz. Młody człowiek zaczyna prze­żywać siebie jako osobę płciową z wyraźnym zaangażowaniem w swoją płeć i silnym zainteresowaniem osobami płci odmiennej. Płeć, wpisana w naszą osobę, zdynamizowana poprzez dojrzewa­nie psychosomatyczne, wywołuje duże wysubtelnienie zmysłów i pożądanie przyjemności.

W pierwszej fazie dojrzewania płciowego (w naszej szero­kości geograficznej przypadającego około 9,5-13. roku życia) prze­waża zainteresowanie i ciekawość seksualna. Objawia się ona także szukaniem zmian i zwiększeniem ruchliwości psychofizycz­nej, którą wyraża młody człowiek pragnieniem zmiany dotych­czasowego trybu życia. Z całą siłą ujawnia się dynamizm, który nazywamy popędem.

Ponieważ człowiek, istota złożona, nie wyczerpuje się we własnej rzeczywistości psychofizycznej, dlatego młody człowiek także silnie przeżywa swoją niewystarczalność i osamotnienie.

Dotychczasowe środowisko mu nie wystarcza, a nawet gotów jest je obwiniać (obciążać odpowiedzialnością) za poczucie swego osamotnienia. Pojawia się w nim także nowa – inna niż ta, która jest w nim od dzieciństwa – potrzeba miłości. Te silne prze­życia natury emocjonalnej nie od razu łączą się z jego przeżycia­mi zmysłowymi. Uczucie, które wówczas ogarnia całą osobę, obiekt zaangażowania, nie jest jeszcze ukierunkowane na pożą­danie seksualne. Powstające w tym okresie uczucia tworzą ma­rzenia o wielkiej, wspaniałej miłości oraz idealizują osobę, która ma być uczestnikiem tej miłości.

Potrzeba przebywania z osobą umiłowaną wypływa z natu­ry człowieka, z rozpoznania własnej niewystarczalności. Młody człowiek, ogarnięty uczuciem, nie uświadamia sobie wtedy, że nawet najsilniejsze i najwznioślejsze uczucie nie może wypełnić jego ?niepełności”. Uczucie, choćby największe, jest dopiero wstępem, jakby napędem do wytrwałego urzeczywistnienia praw­dziwej miłości. Nastolatek, idealizując obiekt zainteresowania, pragnąc całym sobą miłości, bardzo często utożsamia to uczucie z miłością. Może to stać się przyczyną wielu bolesnych rozczaro­wań. Pierwsza ?miłość”, jakby od pierwszego wejrzenia, tak może zaciemnić rzeczywistość, że osoby nią ogarnięte nie przewidują żadnego niebezpieczeństwa nietrwałości swoich uczuć. Przeży­wają swoje zakochanie jako jedyną i dozgonną miłość. A jednak całą tę fascynację może zniszczyć ?ruchliwość ludzkiego uczucia”.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.