OCALIĆ SŁOWO

Tak więc słowo człowieka, jedynej na świecie istoty rozum­nej i jedynej na świecie istoty posługującej się słowem, uczest­niczy w jego godności, jest jakby jej odbiciem i świadectwem.

Słowo człowieka to słowo ?pełne”, skojarzone z ?pełnym” człowieczeństwem. Słowo, które wypowiadam, to nie dźwięki, jakie wydają delfiny, to nie klangor odlatujących w swe dorocz­ne wędrówki ptaków ani też brzęczenie pszczół, które umożli­wia im ściśle wyznaczone porozumienie między sobą.

Ocalić słowo człowieka, to ocalić też wartość, którą ono z sobą niesie, przez co dźwiga, ocala i rozwija kulturę i jest w sta­nie zapewnić bogatą komunikację osoby z osobą. Osoba zaś za­sługuje na to, by porozumiewać się z nią w prawdzie. Domaga się tego godność człowieka.

Ody wypowiadane słowo służy prawdzie i gdy słowo usły­szane przynosi prawdę, spełnia swoją misję, a wśród ludzi ustala się ład, wzajemne zaufanie i pokój. Człowiek ma do tych warto­ści prawo. Jeżeli to prawo zostaje zniszczone, człowiekowi jest źle i ludziom między sobą jest źle. ?Nadużywanie słowa to oka­zywanie pogardy człowiekowi. To minowanie mostów i zatru­wanie źródeł. To cofanie się wstecz na długiej drodze rozwoju człowieka” (Dag Hammarskjold Drogowskazy).

Wzajemna rzetelna relacja słowa do prawdy i prawdy do słowa chroni w człowieku i społeczności najwyższe wartości. Trzeba więc ocalić prawdę pojęć i słów, by ocalić wartości.

Jeżeli więc, na przykład, wypowiada się słowo ?wolność”, przedstawiając jako wolność samowolę, to zadaje to kłam po­jęciu wolności.

Jeżeli mówi się ?miłość”, a propaguje się pożądanie, to jest to szerzenie fałszu.

Podobnie ma się sprawa z ?edukacją seksualną”, która udaje wychowanie.

Można by było powiększać listę zakłamanych słów.

Jeżeli słowem ?odpowiedzialność” nazywa się odrzuce­nie odpowiedzialności, to jest to krzywda wyrządzona czło­wiekowi, a jednocześnie jest to krzywda społeczna.

Jeżeli często używane obecnie słowo ?tolerancja” jest spo­sobem zacierania różnicy między tym, co jest właściwe, a tym, co jest niewłaściwe, między tym, co jest dobre, a tym, co złe, to jest to burzenie porządku moralnego.

I tak słowa zaczynają być bronią w jakiejś walce, a nie zdolnością wyrażania nimi zdobytej przez pokolenia prawdy. Ma tu miejsce nie tylko świadome pomieszanie pojęć, ale – na skutek tego – degradowanie wartości.

Cóż więc dzieje się w społeczności, jeżeli słowa prze­stają wyrażać myśl, którą oznaczają i jeżeli się słowami w ten sposób manipuluje? Bardzo szybko przestają mieć przy­sługującą im moc! ?Nadużywanie słów może posunąć się tak daleko, że jakieś słowo, całkowicie zdewaluowane, wy­chodzi z użycia” (J. Pieper O miłości).

Jesteśmy obecnie świadkami potężnej manipulacji sło­wem, i to manipulacji, która wprowadza w życiu społecz­nym i domowym zamęt, dezorientację. Jest to groźne zja­wisko, które pociąga za sobą poważne następstwa właśnie dlatego, że powoduje niszczenie prawdziwych wartości i degraduje człowieka.

Trzeba więc w sobie i w innych budzić szacunek dla sło­wa, aby zapobiec kryzysowi wartości. Trzeba ocalić słowo: nasz wielki skarb. A ocalić słowo, to ocalić przed ruiną kulturę, która niesie z sobą cenne dla człowieka wartości. Takiej ruiny nie wolno nam przekazać następnym pokoleniom.

Ocalić piękno, głębię i prawdę słowa jest zadaniem na dziś koniecznym! Rozumiemy to, wsłuchując się w brzmienie słów wypowiadanych w massmediach, w szkole, a nawet w naszych domach i we wszystkich miejscach publicznych. Czy funkcjo­nują w tym znaczeniu, jakim zostały oznaczone przez dziedzi­czoną przez nas kulturę?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.