PRAWDOMÓWNOŚĆ

Ocalić słowo – powiedzieliśmy – to strzec prawdy.

Prawdomówność jest istotnym czynnikiem każdej relacji międzyludzkiej, szczególnego zaś znaczenia nabiera w więzi rodzinnej.

Wielkie szkody naszemu społeczeństwu wyrządziła nie- prawdomówność w układach społeczno-politycznych z czasów dawniejszych i nowszych. Nakłada to na rodziców i wycho­wawców obowiązek przywrócenia szacunku dla prawdy wy­powiadanego słowa i odzyskanie przez to prawdomówności. Podziw dla tak zwanej ?zaradności życiowej” i dla ?żonglowa­nia” słowem dla różnych celów musimy rugować z obyczaju społecznego, jeśli mamy przetrwać.

?Mówcie ze sobą prawdę” (Ef 4,25) jest podstawowym zaleceniem do realizacji nie tylko w życiu rodzinnym, ale także w życiu społeczno-politycznym. Wbrew ogólnie panującej opi­nii – nie jest to utopia.

Zawsze zaś pierwszą szkołą prawdomówności jest rodzi­na. W niej następuje, od najmłodszych lat, pierwsze i podsta­wowe wdrażanie w to, że słowo służy prawdzie i że naczelną zasadą postępowania człowieka jest zgodność myśli i słowa. Rodzina jest uprzywilejowanym miejscem takiego wychowa­nia, podobnie jak jest pierwszą szkołą kształtowania pojęć i wyrażania ich w słowach.

?Mówcie ze sobą prawdę” – oznacza także rozmowę, w której posługujemy się wspólnym językiem, przez co staje się ona jednym z kształtów więzi rodzinnej. Buduje ona też szer­sze więzi ze środowiskiem własnego narodu, a także ze środo­wiskiem ogólnoludzkim.

Rodzina – naturalne środowisko człowieka – jest szkołą prowadzenia dialogu. Sztuki tej bowiem trzeba się uczyć. Śro­dowisko rodzinne nie jest tylko miejscem służącym do przeka­zywania informacji, bez wspólnych rozmów. Często słychać skargi dzieci i młodzieży: ?Nikt ze mną nie rozmawia, wszyscy się śpie­szą; albo pracują, albo są zmęczeni; kupują mi różne rzeczy, ale ponieważ nie można kupić czasu na rozmowę, więc go w domu nie ma”. Tak skarżą się zagubieni i osamotnieni przedstawiciele młodego pokolenia. Nie mają okazji wypowiedzieć się, więc albo zamykają się w sobie, albo wychodzą na ulicę i uciekają się do słów-”wytrychów”, które zniekształcają i niszczą bogactwo du­chowe dziecka, opóźniając jego rozwój.

Rodzina nie tylko uczy człowieka mówić. Tworzy ona śro­dowisko miłości, a ?miłość daje myślom naszym skrzydła, do­prowadza je do najwyższego natężenia tak, iż posuwają się na­przód jakby w intuicyjnych skrótach, ogarniając naraz olbrzymie dziedziny” (K. Michalski Nieznanemu Bogu).

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.