KONDYCJA LUDZKA

Osiąganie społecznej dojrzałości człowieka następuje wte­dy, gdy człowiek dorasta do braterstwa z ludźmi – z tymi, których spotyka na co dzień, i z tymi, którzy żyją razem na ziemi ojców.

Ten doniosły proces uspołecznienia, wydobywający z czło­wieka odpowiedzialność, dokonuje się poprzez dojrzewanie do autentycznej miłości.

Wspaniały człowiek – obdarzony ?supermózgiem” (tak na­zwał mózg ludzki Chauchard), który uzdalnia go do nauki przez całe życie – bardzo powoli i mozolnie uczy się prawdziwej miło­ści, pokonując poszczególne etapy dorastania.

Bo ?miłość nie jedno ma imię” , może ?zaślepiać i otwierać oczy”. Prawdziwa miłość otwiera oczy na potrzeby innych, a ?niby miłość” zamyka serce na wszystko, co nie syci przyjemności.

Jak dokonują się te przemiany w sercu człowieka? Odpo­wiedź na to pytanie dla jednych będzie powtórką popartą do­świadczeniem, dla innych szkołą wchodzenia w tajemnicę zdo­bywania matury z miłości. Oddaję głos mistrzowi, K. Michal­skiemu. Mówi on: ?…eros budzi się wcześniej aniżeli sexus, a pierwsza miłość jest tylko cząstką wielkiego procesu przebudo­wy młodej psychiki. Młodzież zaczyna wszystko od rozpozna­wania własnego ja, ale od własnego ja przechodzi do całego wo­koło świata.

… eros jako pierwsza miłość… wybucha nagle i od pierwsze­go spojrzenia, jakby od ukłucia pszczoły… Miłość dalej zapowia­da, że zaprzyjaźnione ze sobą dusze znajdą jedna w drugiej bez­pieczną podporę i pomoc. Zbudzony eros idealizuje i tego, który kocha, i tego, którego kocha. W miłości tej usiłuje się trzymać jak najbliżej duszy, by pozostać możliwie jak najdalej od zmy­słów. Wreszcie raz zbudzona miłość uważa się za jedyną, dozgon­nie wierną i wieczną.

…z czystego erosa przechodzi się do przyjaźni, która pra­gnie żyć już nie dla siebie, lecz dla kogoś innego. Platoński eros ma początkowo ręce zwrócone ku sobie, lecz na widok szerszych kręgów bytu podnoszą się w górę jego ramiona i dłonie, wskazu­jąc na Piękno i Dobro, jako na punkt najjaśniejszy na firmamen­cie ludzkiego życia. Toteż nic dziwnego, że u szczytu swej drogi skręca eros tam, gdzie zjawia się już druga postać miłości zwana przyjaźnią.

… Różni się eros (amor concupiscentiae) od każdej innej miłości przez to, że chociaż podąża z dołu w górę i coraz wyżej, to jednak ma dłonie ku sobie, zagarniając wszelkie dobro i pięk­no dla siebie.

…Jak wszelka miłość, tak i eros rozpoczyna się od poznania, zarówno w dziedzinie zmysłów, jak i w dziedzinie ducha. Pozna­nie może być zrazu bardzo powierzchowne i niedokładne, może ograniczać się do tego, że jakiś przedmiot lub osoba zwraca na siebie czyjąś uwagę. (…) Nie rozwinie się daleko miłość, jeżeli uwaga zatrzyma się na tym, co dana osoba posiada, nie posuwa­jąc się ku temu, czym dana osoba jest. Jeżeli świat ludzki pełen jest miłości, to nie dlatego, że ludzie coś posiadają, lecz dlatego, że czymś są” (Między heroizmem a bestialstwem).

Tak więc miłość niesie w sobie zakochanie, które jeszcze nią nie musi być. Dlatego ?człowiek ?wprawiający się? w swoje człowieczeństwo” musi wiedzieć, że są trzy typy miłości: eros, agape i caritas. Trzy typy miłości, ale jedna prawdziwa miłość, która ma swoje źródło w ?Pierwszym Kochaniu”, w ?Pramiłości”, jak to cudownie nazwał Dante. Wszystko więc w człowieku prowadzi do tej Miłości. Nie można wykluczyć w miłości ludz­kiej erosa (synonim: amor), bo jest to naturalna siła, która przy­wołuje to wszystko, co jest z naturą wewnętrznie zespolone, a dzięki nadnaturze stanowi z naturą organiczną całość.

O dalszym rozwoju miłości decyduje niczym nie zastąpiona wola ludzka. Ona sprawia, że człowiek nie osiądzie na mieliźnie swojej natury, nie zatrzyma się w realizacji siebie, ale rozeznając swoje ograniczenia, włącza swój rozwój w nadnaturę. Sam czło­wiek, mimo niezwykłych możliwości, nie może dokonać prze­obrażenia miłości, gdyż jego compositum cielesno-duchowe do­znało uszczerbku na skutek grzechu. Skutki tego ciosu pozo­stawiły niezatartą bliznę, a nawet otwartą ranę i mogą być ule­czone poprzez nadprzyrodzoną pomoc, wypływającą od Stwór­cy. Ten, który zadał cios, posłużył się kłamstwem, wprowadza­jąc w błąd człowieka i nadal to czyni. ?Ojciec kłamstwa” nie zatrzymał się w czasie, bo czas dla niego nie istnieje. Nie prze­staje oszukiwać, ponieważ zazdrości wyniesienia człowieka, nadania mu przez Stwórcę godności Jego obrazu. Czyni więc wszystko, aby obraz zniekształcić i wszelkimi sposobami za­chęca człowieka, żeby oglądał siebie w ?krzywym zwierciadle”. Taki wizerunek zniechęca i niepokoi, odbiera radość i zaciemnia horyzont. Stając przed ?krzywym zwierciadłem”, czujemy się bez­radni i osamotnieni.

Prawda o nas jest jednak inna. Człowiek nie jest osamot­niony nawet wtedy, gdy przeżywa poczucie samotności. Nie jest do końca śmiertelnie zraniony. Ten, który go stworzył, nie zerwał z nim więzi po jego stworzeniu. Jednakże jest koniecz­ne współdziałanie człowieka ze Stwórcą, aby więź z Nim była coraz ściślejsza i głębsza. Dzieje się to poprzez stałe dążenie do Boga. To jest religia. Jest nią kontakt osoby człowieka ze Stwo­rzycielem. Nie jest to jakaś idea, która wprowadza nas w stan marzeń i bezruchu. Religijność wypowiada się kontaktem z Bogiem w konkretnych realiach naszego życia moralnego.

Są w naszej naturze zapisane podstawowe prawa: nie zabi­jaj, nie kradnij… Te prawa, ukazane człowiekowi na górze Sy­naj, dane są mu po to, aby nie chodził po ciemku i nie szukał po omacku więzi ze Stwórcą i z innymi ludźmi tam, gdzie znaleźć jej nie może. Są te prawa wpisane przez Boga w serce człowieka i są mu bliskie jak on sam sobie. Chronią go przed własną słabo­ścią i przed zakusami Szatana, który po kłamstwie w raju nadal usiłuje namawiać człowieka do złego. Dlatego wałka stale trwa, ale my nie jesteśmy w niej bezbronni. Jest obiecany nam nadprzyrodzony dar Łaski, który usprawnia nas do czerpania z Do­bra, Prawdy i Piękna. Źródłem daru jest Pramiłość Stworzyciela.

Zdobywając tę pomoc możemy przechodzić od erosa do agape, od miłości pożądania do miłości daru.

Wejście na ten szczebel miłości stwarza harmonię, czyni nas wolnymi osobami, skierowanymi ku Dobru, nie zaś niewolnika­mi popędów.

Wywołane popędem zachowanie seksualne niektórzy utoż­samiają z miłością i nazywają ją ?miłością seksualną”, ale to nie jest miłość. Jest to popęd płciowy – dobro, wyzwalające w czło­wieku upodobanie, które pomaga w odnajdywaniu się ludzi płci odmiennej, aby wspólnie w miłości realizować swoje człowie­czeństwo w małżeństwie, i w nim poprzez współpracę ze Stwór­cą przekazywać życie.

Człowiek nie został stworzony jako istota samotna. Jest stwo­rzony do tego, żeby być razem, kochać razem, działać razem i wspólnie oddawać cześć Stwórcy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.