OKRĄGŁY ŚWIATOPOGLĄD

Gdy mały człowiek zaczyna myśleć, poznawać siebie, oglą­dać swoje ciało jak jakiś przedmiot, nie ma jeszcze świadomości swojej biologii. Zachowuje się tak, jak gdyby był centrum świa­ta, ale nie wie o tym i zupełnie naturalnie przyjmuje usługi na­leżne ?królowi”.

Ktoś zauważył trafnie, że ma on swój własny ?okrągły świa­topogląd”, który tworzy chwytając oburącz swoją stopę i zamy­kając nią swój horyzont.

Odkrywanie świata rozpoczyna się od odkrywania siebie. Najpierw poprzez odkrywanie swojego ciała, jakby nie własne­go, potem poprzez odkrywanie i ujawnianie swoich pragnień. Wszystko w bardzo małym człowieku jest nastawione na siebie samego, od przeżyć do żądań.

Wrodzone ?ja” malec manifestuje chętnie i na różne sposo­by. W nieco późniejszym okresie dzieciństwa rozróżnienie mię­dzy demonstrowaniem swego ?ja” a egocentryzmem nie zawsze jest uchwytne, co może sprawiać trudności wychowawcze. Pierw­sze próby charyzmatu wychowawczego rodziców w pokierowa­niu dzieckiem wymagają wielkiej cierpliwości, ale też i zdecy­dowanego działania. Wydobywanie z dziecka istniejącej w nim dobroci jest jedynym sposobem na stopniowe rezygnowanie z zagarniania wszystkiego dla siebie.

Ten etap jest rzeczywistym dzieciństwem człowieczeństwa i wyrastanie z niego jest często bolesne.

Mówimy o beztroskich latach dzieciństwa. Jest to słuszne, ale z pozycji trosk człowieka dorosłego. Trud życia ma swoją skalę, odpowiednią do możliwości, i dziecko też niesie na sobie trud dojrzewania swego ?ja” w skażonej egoizmem naturze. Dla­tego możemy śmiało powiedzieć, że nie ma beztroskich okre­sów w życiu człowieka, od narodzin (a i one są często wielkim trudem dziecka, nie obciążonym jeszcze wtedy jego świadomo­ścią, w skutkach niesionym jednak nieraz przez cale życie) aż do śmierci. Trud jest wpisany w nasze dojrzewanie i jego brak może hamować nasz rozwój.

Miłość rodziców zmniejsza ten trud i pomaga go pokony­wać, ale nie może od niego uwolnić. Miłość rodzicielska, pełna dobroci i cierpliwości, nie jest prawdziwą miłością, gdy nie wy­maga. ?Miłość nie jest identyczna z pragnieniem, by druga oso­ba, kochana, po prostu czuła się dobrze w każdym przypadku, w każdym razie, by los jej zaoszczędził bolesnych doświadczeń. …Żaden kochający człowiek nie pogodzi się z tym, żeby ten, kogo kocha, wyżej stawiał wygodę niż dobro. Ten, kto kocha młodych, nie jest w stanie podzielać przeżywanej przez nich ra­dości, gdy zmniejszają wagę swych obciążeń, odrzucając żelazne racje, których kiedyś będą potrzebowali w krytycznej sytuacji” (J. Pieper o miłości).

Chociaż to początkowe wejście w świat jest nacechowane poniekąd jakby ?antyspołecznymi” zachowaniami malucha, to jednak całą swoją istotą wyrywa się on do tych, z którymi łączy go wszystko, co go otacza. Wszystko, co go otacza, jest o tyle dla niego zrozumiałe, o ile łączy się z tymi, którzy ukazują mu i po­magają zrozumieć świat.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.