MIĘDZY DOBREM A ZŁEM

Wychowanie nie jest celem samym w sobie, jest jedynie poważnym zadaniem, które umożliwia odczytywanie wpisanej w naszą naturę umiejętności rozróżniania dobra od zła. Ta zdol­ność musi być rozwijana w procesie wychowania, gdyż na sku­tek słabości może szybko ulec wypaczeniu. Podstawowa zdol­ność rozróżniania pomiędzy dobrem a złem w okresie wczesne­go dzieciństwa jest powiązana z rozwojem życia uczuciowego dziecka i z pogłębianiem nawiązanych przez nie więzi. Wytwo­rzona więź pomaga czynić dobro i przezwyciężać zło ze względu na kochaną osobę. Następnym zaś etapem wychowania jest roz­szerzanie informacji, która rozwija umysł, sprawiając, że czyny stają się coraz bardziej świadome, a więc coraz lepsze, poprzez zdolność rozróżnienia dobra od pozorów dobra, czyli od fałszu.

Więź uczuciowa pomaga dziecku w opanowywaniu pierw­szych odruchów niecierpliwości i pobudliwości, które mogą wy­woływać w nim złość. To już w tym okresie życia rozpoczyna się trening wyhamowywania nadmiernej pobudliwości.

Wprzęganie rozumu i woli w ten trening jest procesem stop­niowym i wymaga czujnego, wprawnego i rozumnego spojrzenia rodziców na sposób zachowania dziecka.

Rodzice i wychowawcy ukazują dziecku piękno, które spra­wia, że uczy się ono odbierania wrażeń wywołujących w nim za­chwyt. Zaprasza go to do dalszego samodzielnego odkrywania Piękna, przekraczającego ramy poznania zmysłowego.

Następnie, tak istotne dla dziecka odkrywanie prawdy opie­ra ono na zaufaniu do rodziców i wychowawców, którzy mądrze objawiając ją, budują w nim umiłowanie i potrzebę poszukiwa­nia jej przez całe życie.

Stopniowe zdobywanie mądrości, przechodzenie po szcze­blach od rzeczy łatwych do trudniejszych odbywa się więc u dziec­ka pod osłoną miłości, która jest nie tylko motorem podejmowa­nia każdego wysiłku, ale także ułatwia pokonanie go.

Katastrofa następuje wtedy, gdy człowiek tej osłony nie doświadcza. Czy rozpozna wówczas prawdziwą miłość i czy bę­dzie umiał obdarzać nią innych?

Brak wzorca w domu rodzinnym opóźnia rozwój i wymaga wielkiego wysiłku, aby znaleźć go poza domem rodzinnym, wes­przeć się na nim i uratować w sobie zdolność do tworzenia więzi z ludźmi. I to takiej więzi, która uzdolni go do powiedzenia oso­bie, którą kocha: ?Dobrze, że jesteś”, a nawet do otwarcia swego serca dla wielu ludzi.

Całe bowiem wychowanie – continua generatio – ma czło­wieka doprowadzić do zdolności samowychowania. Jest bo­wiem tak, że:

?Rodzimy się także przez wybór – rodzimy się wówczas od wewnątrz, i nie rodzimy się naraz, lecz ja kiry cząstka po cząstce… Nie tyle się wówczas rodzimy, ile stajemy.

Lecz w każdej chwili możemy się nie stać, możemy się nie urodzić. To od nas zależy…”

(K. Wojtyła Promieniowanie ojcostwa)

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.