NAJPIERW NATURA

Całe człowieczeństwo wspiera się na naturze ludzkiej, która uzdalnia nas do rozwoju, a we współpracy z Bogiem osiąga pełnię.

Samo podjęcie przez nas ?współpracy” z Bogiem jest już na­szym rozwijaniem się w kierunku pełni życia, które zawiera w sobie perspektywy wiecznego szczęścia. Nie można szczęścia osiągnąć zaraz, tym bardziej że ?zaraz i teraz” jest czasem skończonym, a szczęście ma trwać wiecznie. Współpraca ze Stwórcą ukierunko­wuje nas na życie nadprzyrodzone, daje nam jego moc i sprawia, że szczęście, wprawdzie ?przesunięte w czasie”, staje się realne.

K. Michalski mówi, że Dante w swojej twórczości, będącej syntezą twórczości tych myślicieli, którzy ukochali ludzi, ?szu­kał w człowieku ziarna szlachetności i szczęścia, znajdując je w konstytucji ciała, w szczycie duszy i w łasce uświęcającej” {Mię­dzy heroizmem a bestialstwem).

Dusza funkcjonuje w nas łącznie z ciałem i przez nie się wyraża. Kiedy odłącza się od ciała, umieramy, kiedy zaś jest w naszym ciele – żyjemy. To wyraża także naturę człowieka. Ta spójność, to sprzężone compositum cielesno-duchowe, nie jest biologią z ?dodatkiem” ducha.

Pojęcie ?natura” oznacza cechy istotne i charakterystyczne dla danego przedmiotu lub zjawiska. W odniesieniu do ludzi, ?natura” oznacza pewien ciężar gatunkowy, właściwy tylko tej jedynej w świecie istocie, jaką jest człowiek.

Natura człowieka to cały zespół elementów powiązanych ze sobą ściśle i nieporównywalnych z naturą przyrody.

Obecnie pojęcie ?natura człowieka” utożsamia się często z ?naturalizmem”, zawierającym w sobie spaczone pojęcie natu­ry. Naturalizm został wykorzystany jako nośnik prądów filozo­ficznych, które wypaczają naturę człowieka, gdyż odrzucają jego duchową strukturę, ukierunkowaną w swoim rozwoju na nad- przyrodzoność, przybliżającą człowieka do Stwórcy. Zredukowa­nie człowieka do biologii i uznawanie świata przyrody jako jedy­nej rzeczywistości, której prawa mają tłumaczyć także człowie­ka, jest zafałszowaniem prawdy o człowieku i o świecie.

Tak więc naturalne jest to, co ukazuje całą prawdę o czło­wieku i czyni odpowiedzialnym za nią tego, który ją ukazuje.

Uwypuklanie warstwy biologicznej jako dominującej w na­turze człowieka redukuje go do ?tworu bez określenia”. Czło­wiek nie umie prawidłowo realizować siebie samego w ramach swojej biologii. Jeśli usiłuje to czynić, popada w konflikt ze swo­ją naturą, poddaje ją ślepym popędom, ukierunkowanym na na­sycanie zmysłów, co doprowadza go do zniszczenia.

Nie jesteśmy biernymi produktami cech dziedzicznych i wpływów środowiska, jak chciałby to ukazać naturalizm. Nie je­steśmy też zdolni do samodzielnego rozwoju, jak chciałby to widzieć J. J. Rousseau, nazywając przyrodę ?łonem natury”, które miałoby być wychowawcą człowieka.

W człowieku wszystko: anatomia, fizjologia, psychika – tkwi korzeniami w jego własnej naturze cielesno-duchowej, przy czym – powtórzmy – ta ostatnia naznaczona jest stygmatem nadprzyrodzoności. Warto znów powtórzyć za św. Augustynem: ?Egzysten­cja ludzka jest tak zbudowana, że Bóg stanowi jej punkt kon­strukcyjny, na którym się zasadza”. Współczesny polski uczony i wychowawca, W. Granat, podkreśla: ?Człowiek kierując się ku Bogu nie traci nic ze swego człowieczeństwa, a raczej zyskuje, gdyż zdobywa więcej prawdy i więcej dobra, więcej samoistności, więcej niezależności… Nie jest on ani nie może być narzę­dziem, bo uczestniczy w naturze Bożej, będącej dobrem abso­lutnym” (Personalizm chrześcijański).

Takie uczestnictwo nobilituje człowieka, wymagając dora­stania do zadanej mu wielkości.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.