ŚRODOWISKO LUDZKIE

Wiele mówi się dziś o środowisku naturalnym, o prawach przyrody, o poszanowaniu wszystkiego, co jest własnością ca­łej Ziemi.

Gdy mówimy o środowisku naturalnym, trzeba sobie uświa­domić, czym to środowisko jest, jakie spełnia funkcje.

Modne stało się słowo ?ekologia”. Wkłada się w nie dziś wszystko, co ma mieć posmak nowoczesności. Można nawet zo­baczyć napis: ?ekologiczne papierosy”. Tymczasem ekologia jest nauką biologiczną, badającą wzajemne stosunki między organi­zmami a otaczającym je środowiskiem. Rozwinęła się szeroko, gdyż dewastacja środowiska, spowodowana lekkomyślną eksplo­atacją przyrody, jest przerażająca i zagraża jego funkcjonowaniu. Dziwi jednak, że ekologia przybrała postać mody, zagarniającej w niezrozumiałym kluczu wszystko, co spotka na drodze. Spo­tkała również człowieka i wciągnęła go w swoje objęcia, włącza­jąc go w zakres nauk biologicznych. To nieporozumienie może prowadzić daleko i wydaje się groźne, gdy prawa życia przyrody zaczynają być przenoszone jakby ?żywcem” do świata ludzi. Wtedy szybko zaczyna się w świadomości ludzkiej zacierać różnica na przykład między legowiskiem zwierzęcym a domem człowieka.

Zrównuje się przyrodę z człowiekiem, a nawet uznaje się go za zagrożenie dla niej. Gotów jest człowiek poświęcić czło­wieka dla ?Matki Ziemi”.

Świat ludzki ma inne prawa niż świat przyrody. W przyro­dzie panuje bezwzględna walka. Silny zawsze zwycięża słabego. Nie kończący się w świecie przyrody łańcuch zwycięstw i pora­żek jest także objawem celowości niszczenia. Śmierć tutaj jest celowa, kończy trwanie jednych jednostek biologicznych, by trwały inne. Przyroda nie niszczy jednak nigdy swoich praw, którym jest bezwzględnie podporządkowana.

Człowiek żyje w środowisku przyrody, ale nie jest jej pod­porządkowany. Śmierć nie jest jego celem. Człowiek nie kończy się wraz ze śmiercią. Trwa nadal, wtopiony w nieskończoność. Dusza jego jest nieśmiertelna, czeka więc na człowieka wieczność.

Jeśli w tym miejscu czytelnik się uśmiechnie, gdyż nie wie­rzy w swoją nieśmiertelność, to zachęcam, żeby sobie uświado­mił, ile razy w swoim życiu myślał: ?Ody umrę, zostanie – to czy tamto – dla moich wnuków”; ?Zostawię to swoje dzieło dla po­tomnych”; albo ?Niech ten pomnik, choćby na cmentarzu, bę­dzie znakiem mego trwania”.

Skąd w człowieku ten głód trwania? Czy nie jest to intuicja człowieka, że nie kończy się on wraz ze śmiercią fizyczną? Na­wet wtedy, gdy świadomie nie przeżywa życia jako etapu prowa­dzącego do innego trwania (może tak być w pierwszych kilku­dziesięciu latach życia), to podczas uroczyście obchodzonej 80. rocznicy urodzin, niekiedy wcześniej, a niekiedy później, prze­żywa, poza nostalgią przemijania, jeszcze silniejszy nurt – wieczności. Człowiek przeżywając przemijanie nie prze­żywa swojej skończoności.

Świat człowieka, jego środowisko, zahaczając o świat przy­rody swoją biologiczną ?komponentą”, jest zupełnie inny. Na­turalne środowisko człowieka to jego wartości duchowe wypo­wiedziane biologią. Jeżeli to sprzężenie ma ukazać człowie­ka, zawsze mówi o tym, że człowieczeństwo ma w sobie moce innego wymiaru.

Jeśli w świecie ludzi zaczynają panować prawa przemocy i bezwzględnej siły, właściwe przyrodzie, to świat ludzki staje się o wiele bardziej bezwzględny i bestialski niż świat przyrody. Ist­niejące w człowieku siły wegetatywne nie poddane duchowi czy­nią z niego coś, co przeczy jemu samemu. Duch nakreśla granice tym siłom, on je też poskramia, gdyż bez władzy ducha człowiek ulega złudzeniu zmysłów. Nawet trudności zmysłowe ciała po­chodzą z ducha, ciało jest ?biernym jego narzędziem”. Natura i duch nie są chaotycznie poplątane. Natura podlega duchowi i wtedy odpowiada naturze ludzkiej, tzn. uduchowionej. Mówili­śmy już o tym, że także zdolność rozróżniania jest miarą dojrzałości.

Tylko świat ludzki rozumie, czym jest ?wielkość małości”. Tylko świat ludzki w swojej nieskończoności odczytuje potęgę bezbronności. Podczas pożaru czy klęski nie pozostawia na pa­stwę żywiołu kalek, słabych i chorych. Z narażeniem własnego życia chroni ich i nie biegnie za ?zewem przetrwania” kosztem bezbronnych. Jeśli świat człowieka nie uległ degeneracji, to czci bezsilnych starców, ceniąc ich mądrość.

Miłość prawdziwa nie boi się ofiar. Ofiarnie bezinteresow­na, a więc najwyższa miłość daje człowiekowi szczęście. Ona też jest naturalnym środowiskiem ludzkim. Nie można jej zastąpić najpiękniejszymi drzewami, czystą glebą i powietrzem, mimo że to środowisko jest także dla człowieka konieczne.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.