SZCZĘŚLIWA RODZINA

Rodzina – miejsce Przymierza ” K. Majclański

Odbyta wędrówka przybliżyła nas do szczęśliwej rodziny. Trzeba w jej domu się zatrzymać.

Czy szliśmy drogą okrężną? Pragnęliśmy tego uniknąć.

Przystanki wyznaczane przez kolejne rozdziały pozwoliły nam przypatrzeć się człowiekowi, który otrzymuje życie w ro­dzinie i najczęściej powołany jest do założenia własnej rodziny, musi przejść kolejne etapy rozwoju, aby poprzez wychowanie i samowychowanie dorosnąć do podjęcia wyznaczonej mu misji.

Wtedy właśnie otwierają się przed człowiekiem horyzonty, które zapraszają go do dalszej wędrówki. Drogowskazy ustawia­ne na drodze stają się już teraz bardziej czytelne, a czujność czło­wieka świadomego doniosłości podejmowanej wyprawy po szczę­ście we dwoje powinna znacznie wzrosnąć. A zarówno ?doro­słość”, jak ?dojrzałość” i ?miłość”, i ?życie” – mają jeden wspól­ny mianownik: są stanem dynamicznym.

Czas dany nam na tej ziemi jest wypełnianiem tego dyna­mizmu coraz to nowymi osiągnięciami naszego rozwoju. Podob­nie jak w górskiej wędrówce: nie można się zatrzymywać, ale trzeba powoli i systematycznie wspinać się ku raz upatrzone­mu szczytowi.

Szczytem naszej wspinaczki była i jest rodzina. Rodzina – miejsce Przymierza, to znaczy rodzina, którą tworzą ludzie świa­domi przebytego trudu dojrzewania do pełni człowieczeństwa, a jednocześnie rodzina, w której nikt nie zamierza zatrzymać się w drodze ku pełni życia. Taka rodzina jest miejscem wzmacnia­nia wewnętrznego człowieka. Staje się Przymierzem dwojga, którzy uroczystym ślubem zobowiązują się do dalszej wspólnej wędrówki ku szczytom człowieczeństwa. To uroczyste zobowią­zanie nie tylko ma być znakiem tej miłości dwojga, która jest, ale ma być odtąd zobowiązaniem podtrzymywania tej mi­łości przez całe dalsze życic. Romantyzm zakochania nabiera realnego kształtu prawdziwej miłości, a zobowiązanie daje gwa­rancję, że dwoje rozradowanych sobą ludzi wytrwa we wspólnej drodze i w pogłębianiu miłości, która jest właśnie stanem dyna­micznym. Znaczy to, że poprzez swoją wierność i jedyność rodzi się ona codziennie od nowa.

Dzień ślubu jest pieczęcią wspólnego wzrastania w miłości. Aby treść ślubowania pieczętującego miłość służyła podtrzymy­waniu miłości, małżonkowie muszą rosnąć razem, z każdym dniem wspólnej drogi. Nie jest to łatwe zadanie. Szczęśliwi ci, którzy zapraszają do swojej wspólnej wędrówki Tego, który ich stworzył i uzdolnił do miłości.

Bóg, który uzdalnia człowieka do Przymierza z drugim czło­wiekiem i który powołuje dwoje do wspólnej drogi w osiąganiu pełni człowieczeństwa poprzez dorastanie w miłości, wszczepia w nich też dar twórczości rodzicielskiej.

Tak to powołana przez Stwórcę wspólnota ludzka jest Przy­mierzem z Nim samym, stając się zarazem Przymierzem mał­żonków i jest miejscem owocowania Przymierza. 1 tak Przymie­rze staje się rodziną.

A co ze szczęściem w Przymierzu?

Jeśli ktoś pyta, czy jest jeszcze miejsce na szczęście w świe­cie ogarniętym wojną, przemocą i zepsuciem, w którym tyle ro­dzin jest rozbitych – odpowiemy: tak, jest takie miejsce na świe­cie: jest nim prawdziwa, jakby ocalona z pożogi, rodzina, chociaż musi się ona bronić przed agresją z zewnątrz. Jest jak twierdza, której nie zniszczy nikt, bo są w niej moce Tego, który ją uzdal­nia do wspólnej pracy nad dojrzałą miłością. Taki jest obraz ro­dziny, do której tęsknią młodzi.

Wyniki poważnych ankiet mówią, że w Polsce 85% mło­dych pragnie małżeństwa trwałego, a więc i rodziny opartej na wiernej miłości. Obraz prawdziwych ludzkich pragnień nie ma nic wspólnego z ankietami, które żonglując pytaniami, manipu­lują świadomością ludzi tak, że ankietowani rezygnują z szuka­nia w sobie odpowiedzi opartej na prawdzie, która w nich tkwi. Młodzi nie widzą szczęścia w rodzinie ukazywanej przez telewi­zję, kino i wszystkie massmedia, które narzucają odbiorcom ide­ały chorobliwej wyobraźni, popychając do rozpaczy i terroryzmu.

Ten straszliwy obraz świata nie jest pełną prawdą, gdyż jest w świecie wiele dobra i wiele ofiarnej służby, czego na ogół nie ukazuje telewizja. Czyżby nie była do tego zdolna? Powiedział jeden z filmowców: ?Zło sprzedaje się lepiej!”

?Media zniekształcają rzeczywisty obraz życia, a nie opisu­ją go. (…) Tworzy to pewien klimat pesymizmu i przeświadcze­nie, że świat jest z gruntu zły. (…) Wizja świata, gdzie króluje przemoc i seks, jest tylko wizją przemysłu rozrywkowego, a nie rzeczywistością (…) Jeśli otworzymy szerzej oczy, zobaczymy wiele cudów wokół nas (…) Jeśli będziemy oglądać świat przez pryzmat telewizji, nigdy tego nie zobaczymy” (M. Medved XVI// Międzynarodowy Kongres Rodziny).

Wygląda na to, że ponieważ szczęścia się nie kupuje i nie sprzedaje, to środki masowego przekazu nie są w stanie go pokazywać.

A jednak są sanktuaria szczęścia. Jednym z nich jest rodzina – Przymierze miłości ze szczęściem.

Nieporozumienia polegają na rozumieniu słowa ?szczęście”.

Obecnie lansuje się zafałszowaną definicję szczęścia. Próbuje się wmówić człowiekowi, że szczęście przychodzi do niego poprzez rzeczy, a nie poprzez ducha. Stąd też niecierpliwość w zdobywa­niu szczęścia, bo rzeczy zdobywa się szybciej i łatwiej. Zdobywa się zaraz i na dziś. Takie ?szczęście na teraz” – gubi się szybko w przemijaniu czasu, pozostawiając pustkę i nienasycenie właści­we materii.

Tymczasem szczęście tkwi w innych wymiarach. Nie ma go tam, gdzie jest uśpiony duch. Nie ma go tam, gdzie nie ma wolności wyzwalanej przez prawdziwą miłość: ?Miłość jest wy­zwoleniem z wolności, wolność bowiem sama dla siebie byłaby straszna” (K. Wojtyła Promieniowanie ojcostwa).

Zbyt łatwo szczęście kojarzy się z powodzeniem lub zado­woleniem, i to osiąganym wtedy, gdy się go pragnie. Tak rozu­miane ?szczęście” nacechowane jest zmiennością wyznaczoną aktualnymi przeżyciami. Dziecku szczęście kojarzy się z rado­ścią, tak jak sportowcowi z medalem uzyskanym podczas olim­piady, maturzyście – z maturą, studentowi – z dyplomem, i tak można wydłużać listę wariantów ?szczęścia”. Osiąganie tych ?czą­stkowych szczęść” zaspokaja człowieka na krótko. Powraca tę­sknota za takim szczęściem, które nie przemija i trwać będzie wiecznie. Takie szczęście pochodzi z nadprzyrodzonej warstwy naszego istnienia, jest w niej zakotwiczone, z niej wydobywają się najwyższe wartości. To w rodzinie człowiek odkrywa i zdo­bywa te wartości. W niej jest przestrzeń do wzrostu miłości, bez której szczęście nie istnieje.?Szczęście prawdziwe, tak jak miłość zdobywa się trudem i ofiarą. Dlatego można nazwać ro­dzinę Przymierzem miłości ze szczęściem.

W polskim języku słowo ?rodzina” ma swój korzeń w sło­wie ?ród”. Słowo to oznaczało przed wiekami ?znaczenie, po­wodzenie, szczęście i tego, co szczęście nadaje” (A. Bruckner Słownik etymologiczny języka polskiego).

Nie jest więc przypadkiem, że nasza wędrówka zatrzymuje się w domu, na którym widnieje napis: ?Szczęśliwa rodzina”.

Z tego domu mają wyruszać następne pokolenia, przygoto­wane do tego, by dalej tworzyć miejsce Przymierza.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.