SEKSUALNE WYZWOLENIE

Jest to jedno z haseł ?rewolucji seksualnej”, zaproponowa­nej zagubionemu człowiekowi, któremu wmówiono, że jest bliż­szy zwierzętom niż swemu człowieczeństwu. Ta nieprawda, pro­klamowana przez środki masowego przekazu, a także lansowana przez modę, poczyniła w człowieku, a szczególnie wśród mło­dych ludzi, straszliwe zniszczenie. Każda rewolucja, mimo uwo­dzących haseł, w efekcie zamienia wszystko w bólem nasiąknię­te zgliszcza.

Rewolucja seksualna (tak ją nazwali organizatorzy) rozpo­częła się od ukazywania młodzieży nowego modelu ?ideałów”. Aby te ?ideały” były czytelne, wprowadzono więc nowy styl do ?sztuki”. Błysk reflektorów, gra świateł i swąd dymu połączony z hałasem przekraczającym barierę dopuszczalną dla systemu nerwowego człowieka niszczy go od wewnątrz. Niszczy jego sy­stem nerwowy, ogranicza uzdolnienia mózgu, a bodźce wysyła­ne przez słuch zakłócają wszystkie ośrodki nerwowe. Do mniej intensywnego hałasu można się przyzwyczaić, można nawet od­czuwać jego potrzebę; nie znaczy to, że jest przez to mniej szko­dliwy. Utrudnia on pracę mózgu i prowadzi do wyczerpania ner­wowego. Nieopanowana siła jest oznaką wyczerpania i także do niego prowadzi. ?…Cywilizacja hałasu… to cywilizacja nieludz­ka, która żyjących w niej przyprawia o szaleństwo” (P. Chauchard Biologie und Moral).

Człowiek nie może być wydany na pastwę wzruszeń i na­miętności.

Czy to zbiorowe szaleństwo, które obserwujemy na spekta­klach muzycznych, nie jest potwierdzeniem badań neurofizjologii w tej dziedzinie?

W takim stanie układu nerwowego, w którym wszystkie uczucia wyższe są zahamowane rozlanym pobudzeniem zmysłów i skrajnym wyczerpaniem kory mózgowej, wkracza na scenę lan­sowany ?ideał”, który reprezentuje sobą słabość charakteru, ubra­ną w trofea ?sztuki”.

Cóż może pozostać we wnętrzu młodego człowieka po ta­kim spektaklu, jeśli nie chęć zabicia pustki i smutku – bodźcami jeszcze silniejszymi: niszczenia i zadawania bólu współuczestni­kom ?zabawy”? Z takiego smutku duszy rodzi się nienawiść. Jest ona odpowiedzią na niewystarczalność przeżyć cielesnych, w których natura człowieka nie może się wypowiedzieć cała. Czło­wiek taki choruje, gdyż w nim choruje dusza zmaltretowana zmysłami. Do czego to prowadzi?

Tak jak rozbudzona fala zmysłów nie podlega już kontroli rozumu, tak też i rozwój sił niszczycielskich jest nie do przewi­dzenia w swoich formach i skutkach. Zjawisko przybiera coraz bardzie j lawinową i złożoną formę.

Hasło ?wyzwolonego seksu” budzi pytanie: Z czego seks ma być wyzwolony? Albo – co oznacza ?wolny seks”? Czy istnie­je taki twór sam w sobie? Czy można ?seks” wyjąć z ram czło­wieczeństwa? Takie dążenie do wyzwolenia popędu płciowego to wyraz chorobliwego rozbicia człowieka, to twór cywilizacji konsumpcyjnej, która w swym nienasyceniu chce skonsumować także człowieka.

Czym wobec tego jest rewolucja seksualna? Odpowiedzią najprostszą byłoby stwierdzenie: walką z wartościami, które po­magają człowiekowi rosnąć w jego człowieczeństwie!

Wyzwolić więc seks z człowieka czy w człowieku, to znaczy człowieka okaleczyć, by nie był on zdolny nauczyć się prawdzi­wej miłości, która pozwoli mu prawidłowo wzrastać i osiągać pełnię życia. Ukazywanie młodemu człowiekowi chorych ducho­wo rówieśników jako idolów, które wzbudzają w nim siły niszczy­cielskie, jest równoznaczne z deprawacją.

Mówiliśmy o tym w poprzednich rozdziałach, że u człowie­ka płeć jest wpisana w osobę ludzką i służy także do wy­pełnienia jej zadania życiowego, które wypowiada się w pełni człowieczeństwa.

Koszt tych zabiegów na psychice i duszy w efekcie zawsze ponosi człowiek. Zarówno ten, który zachęca do niszczenia war­tości ludzkich, jak i ten, który ulega zachęcie.

Już dziś można oglądać ogromną liczbę ofiar tzw. ?rewo­lucji seksualnej”.

Pierwszą grupą są młodzi ludzie, którym wmówiono, że czło­wiek nie musi kontrolować swoich reakcji i zachcianek seksual­nych. Są środki antykoncepcyjne, które umożliwiają dowolność w dziedzinie seksu i ?wyzwalają” człowieka z konieczności sa­mokontroli. Nikt nie dopowiada, że natura człowieka wymaga stałej kontroli wszystkich zachowań, tak aby człowiek mógł zdo­być zdolność samoopanowania i refleks ji. Płeć nie jest wyłączona z tego zadania, tak jak nie można jej odłączyć od całego człowieka.

Natura człowieka wymaga kontroli popędu płciowego. Je­żeli to nie nastąpi, człowiek degraduje się do poziomu czystej wegetacji. Zalany pobudzeniem mózg nie jest zdolny do myśle­nia o czymkolwiek innym i cały człowiek staje się zniewolony, nie rozwija w sobie zdolności intelektualnych ani uczuć wyższych.

Sztuki opanowania człowiek uczy się od dzieciństwa, a nabyty trening pomaga wtedy, gdy skala trudności się zwiększa.

Kontrola i opanowanie są środkiem koniecznym do doko­nywania wolnych i odpowiedzialnych wyborów we wszystkich sytuacjach życiowych. Bez zdolności samoopanowania młody człowiek, niezdolny do prawdziwej miłości, nie rozpoznaje do­bra drugiej osoby. Skoncentrowany na doznaniach zmysłowych, ma przymknięte oczy na świat i ludzi. Pen nawyk nastawienia na zdobywanie przyjemności niszczy potem życie małżeńskie. Żona wtedy także staje się obiektem do uzyskania przyjemno­ści, a małżeństwo jest coraz częściej dla obojga miejscem pogoni za przyjemnością. Taka karykatura małżeństwa nie ma szans na przetrwanie, prowadzi nieuchronnie do nieszczęścia i degra­duje obydwoje.

Powtórzmy to, co już było omawiane, ale czego nie można w tym miejscu nie przypomnieć: dziewczyna w okresie dojrze­wania, a także później, nie przeżywa tak silnie napięć seksual­nych jak chłopak. Ona pragnie miłości, a nie doznań zmysło­wych. Rozbudzona seksualnie zbyt wcześnie lub poza związkiem małżeńskim, który daje jej poczucie bezpieczeństwa i pewność trwałej miłości (której pragnie i chłopiec, i dziewczyna), przesta­je być sobą. Takie rozpoczęcie życia seksualnego u dziewczyny niszczy jej kobiecość, wywołuje frustrację i poczucie winy jej nie opuszcza. Jej wyobraźnia połączona z zawiedzionym uczu­ciem nie daje jej spokoju. Prawo ?pierwszych połączeń”, o którym także mówiliśmy, funkcjonuje w świadomości albo w podświa­domości, pozostawiając trwały ślad w psychice i duchowości. Najczęściej następstwem jest agresja dziewczyny i nie mniejsze zniewolenie zmysłowe niż u nie wychowanego seksualnie chłopca.

To wspólne zniewolenie poprzez pogoń za przyjemnością, która potrzebuje dla siebie coraz to nowego ?pożywienia”, unie­możliwia rozwijanie człowieczeństwa we dwoje. Są wtedy obok siebie, wbrew pozorom bycia razem, tłumiąc podświadomą agre­sję, gdyż taki jest efekt nie kontrolowanych zmysłów u człowieka. Życie takich młodych, a potem i starszych małżonków staje się pasmem cierpień. Cierpienie nie leży w zasięgu przyjemności, a więc trzeba przerwać łańcuch zobowiązań, aby się uwolnić od ?pie­kła w domu”. I tak stała pogoń – za czym? Jeśli człowiek nie zagu­bi się ?do końca”, to może w pewnej chwili odkryć, że jest w nim stałe szukanie spełnienia siebie, spełnienia swego ludzkiego po­wołania do pełni człowieczeństwa. W związku małżeńskim wypo­wiada się ono tą najwyższą twórczością, jaką jest rodzicielstwo. I to rodzicielstwo w jedynym, trwałym i prawdziwym związku mał­żeńskim, w którym nie porównuje się pierwszej żony z drugą, następnego męża z poprzednim, i w którym nie musi się ogarniać własną odpowiedzialnością dzieci ?moich, twoich i naszych”. Taki stan życia rodzi wewnętrzne rozdarcie, a przerwanie go ?na chwi­lę”, przez wejście w nową sytuację życiową, nie umniejsza go, a tylko odsuwa w podświadomość, aby wybuchnąć nowym niespo­dziewanym cierpieniem, które taki człowiek nosi przecież w sobie.

1 tak spirala nieszczęść, smutku i napięć rozkręca się coraz bardziej. Jakże to żałosny widok w najbogatszych krajach świata: gromady młodzieży, siedzącej ?byle gdzie1‚, ze spuszczonymi głowami, przeraźliwym smutkiem w oczach, palącej jakieś fajki, kiwającej się godzinami, nie mogącej wydobyć z siebie ducha, który został zatruty przez ?dobroczyńców wyzwolenia”.

To pierwsza, a przecież już jakby nie kończąca się grupa ofiar.

A druga? Może to ofiary ofiar?! Setki tysięcy, teraz już mi­liony zabitych dzieci nienarodzonych, ludzi niewinnych (przy głośnym zabieganiu w parlamentach świata o zniesienie kary śmierci za popełnione przestępstwa), a także niewinnych ofiar terroru, żeby zakończyć już tę listę.

A może zakończyć jej jeszcze nie można, bo są zagrożeni wy­rokiem śmierci ludzie starzy i niezdolni do uniesienia swej słabości. Cała ta grupa ofiar otrzymuje coraz to nowe eufemiczne nazwy.

Taki jest los człowieka, jeśli zagubi swoje własne duchowe środowisko. Sprawia ono, że człowiek jest wolny i odpowiedzial­ny za siebie i wszystkich ludzi żyjących teraz i mających żyć w przyszłości, gdyż świat jest przeznaczony dla wszystkich poko­leń całego rodzaju ludzkiego.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.